Wpisy otagowane „recenzja”

  • niedziela, 09 kwietnia 2017
    • Klub kolacyjny Barilla - relacja

      Pod koniec marca zostałam zaproszona do Klubu Kolacyjnego Barilla. Było to spotkanie blogerów kulinarnych łączące pasję do fotografii z miłością do kulinariów :)

      barilla

      Na początku spotkania mogliśmy się poznać i porozmawiać jedząc piękne i pyszne przystawki. Sami wiecie, że takie piękności jak na zdjęciu, czasem aż szkoda zjeść, tak przyjemnie się na nie patrzy :) Na szczęście chęć spróbowania czegoś nowego zawsze wygrywa ;)

      barilla

      Jak wiecie Barilla jest włoską firmą. Przez cały wieczór gotował dla nas rodowity Włoch, szef kuchni i restauracji Amici Miei z Poznania. Mini relację z wizyty w tej restauracji mogliście zobaczyć na fanpage bloga. Zarówno w restauracji, jak i podczas Klubu Kolacyjnego było pysznie.

      barilla

      Musze przyznać, że kocham makarony. Dobrej jakości makaron można jeść z przyjemnością nawet bez dodatków, albo w niesamowicie prostych połączeniach smakowych. Mmmm uwielbiam, więc tym chętniej uczestniczyłam w wydarzeniu :)

      barilla

      Drugim punktem spotkania były warsztaty fotograficzne, które prowadził Piotr Arnoldes. Mogliśmy nauczyć się kilku sztuczek, a także wypróbować fotografowanie ze sztucznym oświetleniem. Jak widać na powyższym zdjęciu wszyscy chętnie szukaliśmy najlepszego ujęcia.

      barilla

      I świetnie się wspólnie bawiliśmy :)

      barilla

      barilla

      barilla

      Po warsztatach zjedliśmy kolację składającą się z zupy Minestrone, spaghetti all'Amatriciana, a na deser otrzymaliśmy bezę z leśnymi owocami. Wszystko było pyszne i towarzyszył nam dobry nastrój :)

      barilla

      Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w warsztatach. Takie spotkania są zawsze bardzo miłe towarzysko, ale też pouczające. Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie i doskonałą atmosferę!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Klub kolacyjny Barilla - relacja”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      chantel111
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 kwietnia 2017 12:28
  • czwartek, 29 września 2016
  • czwartek, 15 września 2016
    • W jedym kolorze- racuchy buraczkowe. Patelnia WOLL.

      Postawiłam przed sobą zadanie polegające na stworzeniu potrawy w którym składniki będą w jednym kolorze. Z reguły nie komponuje się dań stawiając tylko na jeden kolor, gdyż wygląda to mało atrakcyjnie. W końcu "jemy" także oczami. Pierwotny instynkt każe nam spojrzeć na danie i wstępnie je ocenić. Wygląd może pobudzić nasz apetyt lub odebrać nam chęci do jedzenia.  Na dodatek wybór koloru czerwonego (w daniach wytrawnych) jest raczej mało apetyczny. A jednak postanowiłam przebić przez te wszystkie przeciwności i stworzyłam racuchy drożdżowe buraczane z pastą fasolowo- buraczaną. Proste i zaskakująco smaczne. Całość przyrządziłam na patelni marki WOLL z serii Dimond lite z powłoką tytanowo- diamentową.

      diamond lite woll patelnia

      Patelnia jest ciężka, ma odpinaną rączkę, co ułatwia jej przechowywanie, i dobrze się na niej smaży. Muszę przyznać, że to najporządniejsza patelnia jaką miałam, więc chętnie będą ją testować dalej. Poniżej zobaczycie jej najważniejsze cechy. A tymczasem przejdźmy do potrawy, którą przygotowałam. Mam nadzieję, że kolor Was nie zniechęci, gdyż buraczki są zdrowe i warto je umieszczać w swojej diecie. Pastę możecie też przygotować bez racuchów i podawać z pieczywem, czy np. krakersami.

      Racuchy drożdżowe z buraczkami i pastą fasolowo - buraczkową

      /przepis własny; ok 11 sztuk racuchów/

      racuchy drożdżowe buraczkowe

      racuchy

      • 130 g mąki pszennej
      • 100 ml soku z buraków
      • 6 g drożdży świeżych
      • 1 jajko
      • szczypta soli
      • olej do smażenia

      Sok z buraków podgrzewamy, tak by był lekko ciepły. Rozrabiamy w nim drożdże. Dodajemy płyn do mąki, dodajemy jajko, szczyptę soli i całość wyrabiamy łyżką przez kilka minut, aż powstanie jednolita masa. Miskę przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce aż podwoi swoją objętość (ok 30-40 minut). Rozgrzewamy na patelni olej i łyżką (a najlepiej dwoma, gdyż ciasto będzie gęste) nakładamy małe porcje. Smażymy z obu stron na średnim ogniu. Po usmażeniu odkładamy na papierowy ręcznik kuchenny by odsączyć ewentualny nadmiar tłuszczu.

      racuchy drożdżowe buraczkowe

      pasta

      • 125 g czerwonej fasoli z puszki (masa netto po odsączeniu z zalewy)
      • 1 mały burak czerwony
      • 1 mały ząbek czosnku
      • sól, pieprz

      Buraczka myjemy, obieramy ze skóry, kroimy na małe kawałki. Dodajemy odsączoną z zalewy i przepłukaną wodą fasolę oraz obrany ząbek czosnku. Całość miksujemy blenderem na jednolitą masę. Doprawiamy solą i pieprzem.

      racuchy drożdżowe buraczkowe

      Racuchy podajemy z pastą fasolowo - buraczkową.

      diamond lite woll patelnia

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „W jedym kolorze- racuchy buraczkowe. Patelnia WOLL.”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      chantel111
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 września 2016 11:27
  • poniedziałek, 22 lutego 2016
    • Tęczowe muffiny i kawa cystersko-pałucka

      Każdy z nas ma marzenia. Skoro jesteście tutaj, to śmiem twierdzić, że macie też marzenia kulinarne - chcielibyście spróbować różnych potraw, wyrobów...czasem to marzenie rodzi się w sklepie, przy czytaniu przepisów, oglądaniu książek i programów, zwiedzaniu jakiegoś miasta, czy w restauracji...Ja uwielbiam próbować, rozwijać swoją wiedzę kulinarną, sprawdzać nowe smaki i spożywać produkty. Jednym z takich małych marzeń była dla mnie kawa cystersko-pałucka, której możecie się napić w Wągrowcu. Usłyszałam o niech chyba z dobry rok temu i teraz miałam okazję jej spróbować :) Jest to kawa zbożowa ze zmielonego jęczmienia, pszenicy i cykorii. Jeśli lubicie kawy zbożowe, to będzie Wam smakować. Ja kawy mogłam się napić jej z wągrowieckiego kubka, a tęczowe logo Wągrowca natchnęło mnie do zrobienia tęczowych muffinów :) Jako bazę wykorzystałam bananowe muffiny z przepisu Nigelli Lawson. Górę chciałam zrobić puszystą jak chmurka, niestety okazało się, że wata cukrowa topi się niemiłosiernie szybko pod wpływem kremu...nie próbujcie tego w domu ;) Niemniej polecam zrobić takie muffiny, są dobre nawet następnego dnia i myślę, że wywołają uśmiech wśród każdego obdarowanego :)

      Tęczowe muffiny

      /12 sztuk; przepis na muffiny - zainspirowane przepisem Nigelli z książki "Nigella ekspresowo", reszta- pomysł własny/

      muffiny tęczowe wągrowiec

      Muffiny:

      • 3 bardzo dojrzałe banany
      • 125 ml oleju roślinnego
      • 2 jajka
      • 250 g mąki pszennej
      • 80 g cukru białego
      • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
      • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
      • 20 g czekolady deserowej w płatkach lub posiekanych kawałków czekolady

      Wierzch:

      • żelki w kształcie tęczy (niecałe jedno opakowanie)
      • 250 g serka śmietankowego
      • 125 g śmietany 30%
      • 5 łyżek cukru pudru (można dodać więcej, wg upodobań)
      • 1 łyżeczka aromatu waniliowego

      Muffiny: Jajka, cukier, olej zmiksować na puszystą masę. W drugiej misce wymieszać mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Osobno zgnieść widelcem banany. Do miski ze zmiksowanymi jajami dodajemy banany, mieszamy, następnie dodajemy mieszankę mąki z sodą i proszkiem oraz kawałki czekolady i krótko mieszamy, do połączenia składników. Ciasto dzielimy na 12 porcji - wkładamy do foremki na muffiny wyłożonej papierowymi foremkami. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i pieczemy 20 minut. Po tym czasie wykładamy i zostawiamy do ostygnięcia.

      muffiny tęczowe wągrowiec

      Przygotowujemy wierzch muffin: śmietanę ubijamy na sztywno. Dodajemy ją do serka, aromatu waniliowego i przesianego cukru pudru. Wszystko łączymy.

      Ostudzone muffiny smarujemy przygotowaną masą, wkładamy na 5-10 minut do lodówki, następnie przyozdabiamy żelkami, tak by powstała tęcza. Muffiny przechowujemy w lodówce.

      muffiny tęczowe wągrowiec

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Tęczowe muffiny i kawa cystersko-pałucka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      chantel111
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 lutego 2016 09:20
  • niedziela, 24 stycznia 2016
    • Relacja z wizyty w Forni Rossi

      W zeszłym tygodniu zostałam zaproszona wraz z innymi wielkopolskimi blogerami do pizzerii Forni Rossi.

      forni rossi

      Restauracja znajduje się w Galerii Malta w Poznaniu. Właściciele aspirują do bycia restauracją z dobrym jakościowo jedzeniem, restauracją w którym jedzenie się kocha, a klienta nie traktuje masowo i dba się o zapewnienie mu niezapomnianych wrażeń smakowych. Skąd więc taka lokalizacja? Czy galerie nie kojarzą się nam z masówką? Cóż, głównie chodzi o zapewnienie dużej powierzchni...a zresztą doświadczenie pokazuje, że i cenione restauracje mogą się znajdować w galerii. Całe szczęście restauracja urządzona jest w fajnym klimacie, a z okna mamy piękny widok na jezioro :) Ciekawostką jest to, że Forni Rossi jest jedyną w Polsce certyfikowaną restauracją podającą pizzę neapolitańską.

      forni rossi

      forni rossi

      Przejdźmy do najważniejszego, czyli do jedzenia :) W trakcie degustacji mieliśmy okazję zobaczyć produkty które stosowane są do wyrobu pizzy. Pizzę neapolitańską wykonuje się z lokalnych składników. Trzeba przyznać, że w restauracji stosuje się wysokiej klasy produkty, w większości sprowadzane z Włoch, by zachować smak oryginału.

      forni rossi

      forni rossi

      Ciekawostką są pomidory z których robi się sos. Są to pomidory San Marzano spod samego Wezuwiusza. Pierwszy raz próbowałam pomidorów rosnących na polach wulkanicznych i muszę powiedzieć, że mają swój niepowtarzalny (bardzo dobry) smak.

      W trakcie kolacji próbowałam składników które można zastosować jako dodatki do pizzy lub stosowane są do innych dań: szynkę parmeńską, breasola, łososia marynowanego, boczek pancetta, salame picante, parmezan, pecorino, pravola, fior di latte, mozzarella di Bufala.

      forni rossi

      Po przystawce w formie bruschetty dostaliśmy pizzę margheritę. Podstawa pizzy składa się z ciasta drożdżowego, sosu pomidorowego i sera fior di latte, które jest robione z mleka krów wypasanych na łąkach Kampanii i Lazio. Ciasto wypiekane jest przez 60-90 sekund w piecu rozgrzanym do temperatury powyżej 430°C. 

      forni rossi

      Czym wyróżnia się ta pizzeria? Pizza neapolitańska różni się od pizzy do której jesteśmy przyzwyczajeni. Pizza ma bardzo cieknie ciasto (max 3mm), środek jest cienki i wilgotny, a brzegi puszyste. Pizzę spożywa się też w odmienny sposób. Nie jest krojona na trójkąty, gdyż ciasto jest zbyt cienkie i miękkie, by utrzymało dodatki i formę. Jedzenie rozpoczyna się od środka pizzy, wykrawając odpowiednie kawałki sztućcami, a po skończeniu zjadania środka, je się brzegi maczając je w pozostałym sosie lub oliwie.

      Aaa i jeszcze jedno. Do wyboru mamy 3 pizze: margheritę, marinarę i  bianca, do których wybieramy (najlepiej) 2-3 dodatki. Nie dostaniemy tu zatem rzeźnickiej, farmerskiej, czy hawajskiej...nie liczcie też (na całe szczęście), że dostaniecie jako dodatek sos czosnkowy, czy ketchup. Samo pytanie o nie wywoła zapewne konsternacje i zostaniecie poinformowani, że jako dodatek możecie dostać oliwę, czy ocet balsamiczny. Zapewniam, że przy dobrej pizzy takie dodatki są zbędne. Rozkoszujcie się smakami składników, nie zabijajcie ich :)

      W restauracji możemy zamówić także pastę. Spróbowałam spaghetti bolonese, penne carbonara i pappardelle z sosem grzybowym. Ten ostatni był moim faworytem. Pyszny i aromatyczny. Na deser zjadłam panna cottę z malinami.

      forni rossi

      Musze przyznać, że jeśli chodzi o pizzę neapolitańską, to jestem lekko rozbita. Pizza smakowała mi, uważam, że ma bardzo dobre ciasto. Niemniej nie każdemu będzie odpowiadać forma pizzy, to, że jest cienka i wilgotna. Ja sama wolę pizzę na grubszym spodzie, więc niezupełnie to była moja bajka. Niemniej bardzo odpowiadały mi smak dodatków do pizzy. Świetnie, ze są sprowadzane z Włoch i zachowana jest oryginalność pizzy neapolitańskiej. Moim faworytem ze wszystkich dań jednak pozostaje makaron z sosem grzybowym, super!

      Dziękuję bardzo za zaproszenie. Z przyjemnością słuchało się właścicieli, którzy widać, że kochają jedzenie i mówią o nim z niesamowitą pasją. Dobrze, że zdecydowali się stworzyć takie miejsce i stworzyć coś innego, coś czego nie ma na rynku polskim. Z przyjemnością słuchało się też pizzaiolo - pana Marcina - który przez kilka lat pracował we Włoszech, co pozwala mu przenieść doświadczenia na rynek polski i dać nam nieco Włoch na talerzu. Dziękuję także uśmiechniętym kelnerom, którzy starają się, by to miejsce było dla nas miłe i żeby nic nie brakowało gościom.

      Jeśli byliście już w Forni Rossi, to chętnie poznam Waszą opinię :) Jeśli jesteście fanami pizzy, to warto się wybrać i spróbować :)

      /zdjęcia w większości użyczone przez Forni Rossi i p. Juliusza Podolskiego. Niestety tego dnia miałam do dyspozycji tylko aparat w telefonie komórkowym i moje poczucie estetyki nie pozwala mi na publikację tak fatalnej jakości zdjęć ;)/

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Relacja z wizyty w Forni Rossi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      chantel111
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 stycznia 2016 11:41

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny



















Zdjęcia przedstawione
na blogu stanowią własność
prywatną, są chronione
prawem autorskim i
nie wyrażam zgody
na ich wykorzystanie
bez mojej zgody.

Strona nie zbiera w sposób
automatyczny żadnych
informacji, z wyjątkiem
informacji zawartych w
plikach cookies. Pliki
cookies nie zawierają
danych osobowych.
Polityka plików cookies

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Durszlak.pl Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne